Tagi
https://lh6.googleusercontent.com/-6iDmZLy5LrY/VIMcxh50VQI/AAAAAAAACwU/u3e-5XA4QOs/s368/DSC_0364aNAP1.jpg World Bread Day 2016 (October 16) Orzechowy Tydzień World Bread Day 2014 (submit your loaf on October 16, 2014) Festiwal Orzechowy Tydzień World Bread Day 2013 - 8th edition! Bake loaf of bread on October 16 and blog about it! Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Durszlak.pl
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Dorsz z warzywami w papilotach

W naszym domu spożywa sie ostatnio sporo ryb, głównie za sprawą mojego kochanego Wróżka. Wypróbowuję więc nowe przepisy z ich wykorzystaniem, bo ileż można jeśc smażone filety:) (choć ja takie kocham najbardziej). Bardzo ciekawą smakowo potrawą okazał się dorsz w papilotach, na który przepis znalazłam w najnowszym numerze Mojego Gotowania. Przepis delikatnie zmieniłam. Zamieniłam mrożonkę warzywną na świeże warzywa (te, które akurat miałam w domu). Wróżkowi smakowała, mi również, a dziecię ryb jeśc nie chce więc się nie wypowiada:).

Dorsz z warzywami w papilotach


DORSZ Z WARZYWAMI W PAPILOTACH

Składniki na dwie porcje:

  • 4 małe lub 2 duże marchewki
  • ok. 15 - 20 dag pieczarek
  • 2-3 garście mrożonego groszku
  • 2-3 różyczki brokuła
  • 2 szklanki bulionu warzywnego (u mnie rosół)
  • 2 filety z dorsza (po 20 dag) (ja na porcję przeznaczyłam po 2 kostki z dorsza)
  • 2 łodyżki rozmarynu (dałam łyżeczkę suszonego)
  • 1 cytryna pokrojona w cienkie plasterki
  • 2 łyżki masła
  • 3 - 4 łyzki białego wina
  • 2 - 3 łyżki oliwy
  • sól, pieprz

Marchewkę obrać, pokroić w krążki. Pieczarki obrać, pokroić w półplasterki (małe w plasterki lub ćwiartki). wrzucic na gorący bulion i gotować ok. 5-8 minut (groszek i brokuł wrzuciłam pod koniec). Osączyć. Naczynie do zapiekania wyłozyć pergaminem o wielkości ok. 30x30cm. Na pergamin wyłozyć porcję warzyw, na nich ułożyć po jednym filecie (2 kostkach) rybnym i posypać rozmarynem, obłożyć plastrami cytryny i zimnym masłem. Skropić winem i oliwą, oprószyć solą i świeżo zmielonym pieprzem. Piec 15-20 minut w 200 stopniach. Podawać gorące.


Częstujcie się proszę:)

18:36, jolantaszyndlarewicz , Dania obiadowe
Link Komentarze (8) »
piątek, 28 stycznia 2011
Tiramisu

Podejrzewam, że gdybym mieszkała we Włoszech wyglądałabym jak typowa włoska mamma (a więc wróciłabym do swoich poprzednich kochanych rozmiarów + no może jeszcze kilka kg:)) ...ale pewnie nie płakałabym z tego powodu, bo mogłabym wcinać i serwować rodzinie bez ograniczeń Tiramisu.

Tiramisu pokochałam już dawno, dawno temu tylko i wyłącznie za samą nazwę. Pierwszy raz spróbowałam go w jednej z sieci pizerii, ale to jakoś w ogóle nie pokrywało się z moimi wyobrażeniami. Później były próby robienia tiramisu z bitą śmietaną, z całymi jajkami...ale dopiero wskazówki koleżanki Eweliny sprawiły, że znalazłam tiramisu (jak dla mnie) idealne. Rozpływa się w ustach, jest cudownie delikatne i powoduje, że w ciężkie dni wraca cała radosć życia:).


Tiramisu


TIRAMISU

Składniki (na 2 solidne porcje):

  • 250 g mascarpone
  • 4 żółtka
  • 50 g cukru pudru
  • kawa espresso lub bardzo mocna kawa rozpuszczalna ( ok. 1 szklanki)
  • 50 ml amaretto
  • biszkopty lasy fingers

Żółtka oddzielic od białęk. Białka spożytkować lub zamrozić, a zółtka ubijać z cukrem pudrem do białości (ja ubijam ok. 8 - 10 minut). Stopniowo dodawać mascarpone i miksować.

Do lekko ciepłej kawy wlać amaretto. Biszkopty moczyć w kawie i ułożyć pojedyńczą warstwę w formie lub kieliszkach (pucharkach). Na to wyłożyć połowę kremu, warstwę biszkoptów moczonych w kawie i resztę kremu. Wstawić na min. 4 godz (a najlepiej na całą noc) do lodówki. Przed podaniem oprószyć kakao (nie żałować).


Częstujcie się proszę:)

21:11, jolantaszyndlarewicz , Desery
Link Komentarze (16) »
czwartek, 27 stycznia 2011
Prośba o pomoc

Dziś chciałabym bardzo, ale to bardzo prosić o pomoc dla małej ślicznej Soni - córeczki mojej Przyjaciółki z dzieciństwa oraz kolegi ze szkolnej ławy. Są to wspaniali ludzie, których los nie oszczędził. Jak wielu rodziców niepełnosprawnego dziecka prowadzą Oni codzienną walkę o Jej powrót do zdrowia. Pomóżmy im, niech nasze serce nie pozostanie obojętne.

Oto apel rodziców Soni:

Sonusia urodziła się 17.09.2009 r.  jako wcześniak, bliźniak II, w 30 tygodniu ciąży z wagą 1050g. Jej stan był bardzo ciężki, w szpitalu spędziła cztery m-ce i miała małe szanse na to by żyć.

Cztery poważne operacje, odtworzenie przełyku, zamknięcie przetoki przełykowo-tchawiczej, laparotomię żołądka wraz za założeniem jejunostomii i gastrostomii, relaparotomię pękniętej dwunastnicy oraz laseroterapię obu oczu. Niewydolna oddechowo ciągle podłączona do respiratora  i żywiona przez  jejunostomię i gastrostomię przeszła również wstrząs septyczny, zakażenie gronkowcem złocistym, klebsiellą, e.coli oraz wylewy do głowy III i IV stopnia.

Wszystko to pozostawiło nieodwracalne ślady w postaci czterokończynowego porażenia mózgowego, encefalopatii, refluksu żołądkowo-jelitowego,  dużej wady wzroku, zeza oczopląsu, astygmatyzmu oraz zaburzenia i opóźnienia rozwoju psychoruchowego. Każdy nasz dzień to żmudna rehabilitacja i stymulacja wszystkich zmysłów.

Obecnie Sonusia jest pod stałą opieką neurologa, rehabilitantów, neurologopedy, gastroenterologa, chirurga, okulisty, pulmonologa, genetyka, wiosną będziemy korzystać z basenu oraz hipoterapii. Jej maleńkie kroczki w rozwoju dają nadzieję i pozwalają wierzyć w sens wszystkich działań. Nasz typowy tydzień wygląda tak, iż 2/3 razy w tygodniu jeździmy na rehabilitację ruchową Bobath do Opola, raz w tygodniu na rehabilitację do Namysłowa, raz w tygodniu na zajęcia z psychologiem do Opola, raz na 2 tygodnie do logopedy również do Opola, raz na 2 m-ce do Wrocławia do chirurga, gastrologa, neurologa, okulisty.

Najlepsze efekty daje korzystanie z turnusów rehabilitacyjnych, które znacznie wpływają na rozwój córeczki, jednak ich koszt  przewyższa moje możliwości finansowe, gdyż koszt dwutygodniowego turnusu to ok. 4500 zł. + od tego roku 23% VAT, zalecany jest udział w kilku turnusach rocznie.

Każda nawet najmniejsza wpłata na konto Sonusi pomoże zorganizować jej odpowiednią opiekę rehabilitacyjną i medyczną a w przyszłości poprawić jakość jej życia

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Ul. Łomiańska 5

Pekao SA I /WARSZAWA

41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
tytułem: darowizna na pomoc i ochronę zdrowia Sonia Łambucka-Zychowicz

Możesz pomóc przekazując 1% swojego podatku dla Sonusi

Oto niezbędne dane do rozliczenia 1%:
1. Nazwa OPP: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
2. KRS: 0000037904
3. W rubryce „Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1%” należy wpisać:  Sonia Łambucka-Zychowicz

20:01, jolantaszyndlarewicz
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 stycznia 2011
Chleb żytni z melasą i czarnuszką, czyli WP#102

W tym tygodniu gospodynią Weekendowej Piekarni jest Kasia. Wybrała Ona dla nas bardzo smaczny chleb żytni z melasą i czarnuszką. W niedzielę, przy okazji bytności we Wrocławiu, udało mi się dostać czarnuszkę, a wiec musiałam go upiec...no i teraz w końcu wiem jak smakują te małe czarne ziarenka:). Muszę Wam powiedzieć, że pasuje mi jej smak w pieczywie, nadaje mu ona takiej pikantnosci:). Mój chlebek nie wyszedł tak zbity jak typowy razowiec, ale zapisuję to na +, bo jakoś ta zbitosć by mi do niego nie pasowała. Chleb ten ma równiez bardzo chrupiącą skórkę (ale niewiem, czy nie jest to przypadkiem sprawka mojego piekarnika, który ostatnio zaczął wszystko przypiekać). Serdecznie polecam, bo chleb jest bezproblemowy w zrobieniu, a warty spróbowania.

chleb żytni z melasą i czarnuszką


CHLEB ŻYTNI Z MELASĄ I CZARNUSZKĄ

Składniki zaczynu I:

  • 60 g mąki żytniej razowej (np 2000)
  • 170 g mąki pszennej razowej (typ 1850, 2000)
  • 1/2 łyżeczka soli
  • 170 g mleka, mleka sojowego, mleka ryżowego, jogurtu

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, przykryć miskę folią spożywczą i odstawić na noc w temp. pokojowej.


Składniki zaczynu II:

  • 70 g zakwasu żytniego (dokarmionego 8-12 godzin wcześniej)
  • 220 g mąki żytniej razowej (typ 2000)
  • 170 g wody o temp. pokojowej

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, przykryć miskę folią spożywczą i odstawić na noc w temp. pokojowej.

Rano wymieszać zawartosć obu misek oraz dodać pozostałe składniki:

  • 60 g mąki żytniej razowej (np. typ 2000)
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 i 1/4 łyżeczki drożdży instant
  • 30 g melasy
  • 30 g masła (miękkiego)
  • 2 łyżeczki czarnuszki

Wszystkie składniki połączyć ręcznie lub mikserem - to ciasto nie wymaga zbyt długiego wyrabiania. Przykryć miskę folią i odstawić do wyrastania na ok. 60 minut. Następnie uformować bochenek lub przełożyć do formy (u mnie keksówka o wymiarach 26x7 cm) wysmarowanej olejem i wysypanej otrębami żytnimi. Posypać wierzch otrębami (nie posypałam), odstawić do wyrastania na ok. 1 godzinę - ciasto powinno wypełnić formę.
Piekarnik rozgrzewamy do 230 st C i wstawiamy chleb. Uprzednio należy wsypać na dno piekarnika 1/2 - 1 szklanki kostek lodu lub wstawić naczynie z wodą.
Piec 15 minut, zmniejszyć temp. do 210 st C i dopiekać kolejne 30-40 minut - upieczony chleb, popukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos. Studzić na kuchennej kratce.


Częstujcie się proszę:)

poniedziałek, 24 stycznia 2011
Muffiny malinowe i wyróżnienie

Na wstępie chciałabym pochwalić sie wyróżnieniem, które mnie spotkało, a które zostało mi przyznane przez Hanulkę.

Kreativ blogger


Dziękuję Kochana:). Nawet nie wiesz jakie to dla mnie miłe i ile dla mnie znaczy:).

Ja ze swojej strony chciałabym przyznać te wyróżnienie kilku osobom. Osobom, których blogi bardzo lubię i codziennie odwiedzam ...osobom, które mnie inspirują:

1. Hanulce (a co dostaniesz po raz drugi)

2. Kasi, za piękne zdjęcia ukochanego Wrocławia, za wspaniałą osobowość i cudowne przepisy

3. Izie, za jej zwariowaną kuchnię:)

4. Ewuni, bo cudowna z Niej kobieta:)

5. Majance za piękne przepisy i to bijące od niej ciepło

6. Wianuszkowi i Kruszynkowi, Wy tam juz będziecie wiedzieli za co:)

7. Edytce, bo jej przepisy są doskonałe:)

8. Olcikowi, za wspólne pieczenia i tego pozytywnego "Diabełka" w sobie:)

9. Ewelosce, za jej cenne rady i znajomość:)

10. Annie - Marii, za zdjecia,, na które patrzę i napatrzeć się nie mogę:)

11. Wszystkim blogerom, za Waszą pasję:)

 

Latem regularnie co co 3 dni biegłam na koniec sadu, gdzie rosna maliny, i oczyszczałam krzaczki z tych smakowitych owoców. W rezultacie pomogłam mojej rodzince uchronic się od przeziębień (klik), a także namroziłam ich całe mnóstwo. Niedawno sobie o nich przypomniałam i uświadomiłam, zę czas zacząć je zużywać... i tak na pierwszy ogień poszły malinowe muffinki, które znalazłam u Oli (zobaczcie Jej smakowite zdjecia, a nie będziecie umieli się im oprzeć).

Muffinki te piekłam już kilkukrotnie, choc po spróbowaniu pierwszego miałam bardzo mieszane uczucia...ba rzekłąbym nawet, ze mi nie smakował. Gdy sięgnęłam po nie kolejnego dnia (co znaczy głód słodyczy u kobiety:)) szybko zmieniłam zdanie. smaki się przegryzły i muffiny okazały sie doskonałe. Delikatnie słodkie, przełamane kwaskowatoscią malin i jeszcze takie ślicznie łaciate:).

Muffiny malinowe


MUFFINY MALINOWE

Składniki na ok. 18 muffinek:

  • 2,5 szklanki mąki
  • ¾ szklanki cukru
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 50 g roztopionego masła
  • 2 roztrzepane jajka
  • 1¼ szklanki mleka
  • maliny świeże lub mrożone - 2 pełne kubki (dałam 1,5 szklanki)

Bierzemy dwie miski – w jednej mieszamy wszystkie suche składniki, w drugiej – wszystkie mokre. Następnie łączymy zawartość obu misek i dodajemy maliny. Mieszamy wszystko szybko, bez użycia miksera - mogą pozostać grudki. Wykładamy ciasto do foremki na muffiny (wyłożonej papilotkami) lub do pojedynczych foremek. Pieczemy około 20 - 25 minut w temperaturze 190ºC.


Częstujcie się proszę:)

20:11, jolantaszyndlarewicz , Muffiny
Link Komentarze (19) »
 
1 , 2 , 3